• Wpisów: 42
  • Średnio co: 60 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 22:09
  • Licznik odwiedzin: 31 088 / 2616 dni
 
small-coffee
 

tisane.jpg


Od tylu już lat słyszę o cudowności polskiego balsamu do ust Tisane, że aż dziś nadszedł ten dzień gdy nabyłam go będąc z M. w galerii. I co? I nic. Rozczarowałam się na całej linii :/ Balsam jest dużo mniejszy niż carmex ( *love* ) a droższy.
Otworzywszy tekturowe pudełeczko, w którym schowany był był 4,7 gramowy słoiczek Tisane, zastanawiałam się czy nie przydałaby się lupa... Małe to to, niepozorne. Zapach ani miodowy ani waniliowy, taki nieokreślony w sumie. Konsystencja jakby zjełczała, kolor podobnie.
Ogólnie nie, nie, nie. I zjadam go szybko, w ogóle nie czuję żeby robił coś z moimi ustami oprócz chwilowego bycia na nich.
Kupiłam, użyłam, oceniłam. Jak tylko Tisane sięgnie dna, powrócę z podkulonym ogonem do *carmexu*.
A Wy który z balsamów wolicie? A może jeszcze coś innego? :)

Wypaćkane w Tisane buziole śle :*

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego